Zdarza ci się zareagować ogromnym, paraliżującym lękiem na sytuację, która z boku wydaje się zupełnie bezpieczna? Może to tylko podniesiony głos partnera. Albo niespodziewany dźwięk dzwonka do drzwi. Twój dorosły umysł doskonale wie, że nic ci nie grozi. Jesteś we własnym domu. Ale twoje ciało zachowuje się tak, jakby właśnie walczyło o przetrwanie.
Tak właśnie działa przeszłość, która wciąż pozostaje żywa w naszej psychice. Dlatego przepracowywanie traumy to proces, o który tak wiele osób pyta w gabinecie. Szukają ulgi, bo codzienne życie z ciałem, które wciąż pamięta zagrożenie, bywa niesamowicie wyczerpujące.
Czasem dominującym uczuciem staje się paraliżujący strach. Czujemy go całkowicie fizycznie. Serce nagle przyspiesza, oddech staje się płytki, a dłonie zimne. Chcemy natychmiast uciec, chociaż nie bardzo wiemy przed czym. Ten lęk pojawia się jak wysoka fala, nad którą nie mamy żadnej kontroli. Zalewa nas, wyłączając racjonalne myślenie.
Innym razem następuje całkowite odcięcie. Wtedy po prostu zamierasz. Kiedy napięcia jest zbyt dużo, układ nerwowy odcina dostęp do emocji. Masz wrażenie, że patrzysz na świat zza grubej szyby. Ludzie coś do ciebie mówią, ale ich słowa docierają do ciebie jak przez watę. To odrętwienie rani bliskich, bo wygląda jak obojętność. Ale w rzeczywistości to twój ostateczny, wewnętrzny bezpiecznik, który chroni cię przed bólem nie do zniesienia.
A zaraz potem najczęściej przychodzi dojmujący wstyd. Porównujemy się z innymi ludźmi. Zastanawiamy się, dlaczego inni potrafią normalnie funkcjonować, a my wpadamy w panikę z powodu nieodebranego telefonu. Obwiniamy się za własne, tak bardzo nieadekwatne reakcje. Ukrywamy ten lęk przed światem, bojąc się, że jeśli ktoś zobaczy, jak bardzo jesteśmy pogubieni, po prostu nas odrzuci.
Kiedy ostatnio zdarzyło ci się poczuć, że twoja reakcja była nieadekwatna do sytuacji, ale twoje ciało po prostu nie potrafiło się zatrzymać?
Dlaczego ciało pamięta to, o czym umysł wolałby zapomnieć?
Kiedy doświadczamy czegoś trudnego, nasza psychika robi absolutnie wszystko, byśmy przetrwali. Czasami zagrożenie lub napięcie jest tak duże, że nie jesteśmy w stanie go w danej chwili udźwignąć. Nie możemy uciec. Nie możemy się obronić.
Wtedy to bolesne doświadczenie zostaje w nas zamrożone. Zamiast stać się zwykłym wspomnieniem, staje się alarmem, który włącza się przy każdym najdrobniejszym sygnale przypominającym tamto zdarzenie. Nasz mózg krzyczy „niebezpieczeństwo!”, żeby nas ostrzec. To często sposób, w jaki od lat próbujemy sobie poradzić z pamięcią o zagrożeniu. Wybuchamy, milkniemy lub uciekamy, bo w ułamku sekundy znowu jesteśmy tam – w przeszłości.
Czym właściwie jest trauma?
Aby móc uwolnić się od tego ciężaru, potrzebujemy najpierw nazwać to, z czym się mierzymy. Słowo „trauma” często nas przeraża, bo kojarzy się z czymś nieodwracalnym.
Trauma to nie tylko samo obiektywnie trudne wydarzenie z przeszłości, ale przede wszystkim ślad, jaki to wydarzenie pozostawiło w naszej psychice i układzie nerwowym.
To stan, w którym nasz organizm utknął w trybie obrony, mimo że realne zagrożenie dawno już minęło. To rana, która nie miała szansy bezpiecznie się zagoić.
Jak przepracowywanie traumy wygląda w terapii?
Wiele osób latami unika szukania pomocy, bo boi się ponownego przeżywania tamtego bólu. Myślą, że terapia traumy polega na brutalnym rozdrapywaniu starych ran i opowiadaniu o najgorszych chwilach ze szczegółami.
W bezpiecznej relacji terapeutycznej to tak nie działa. Terapia to przestrzeń, w której priorytetem jest twoje poczucie bezpieczeństwa tu i teraz.
Kiedy spotykamy się w gabinecie, nie musisz od razu opowiadać o swoich najtrudniejszych doświadczeniach. Zaczynamy od tego, jak czujesz się dzisiaj. Nie naciskam. Nie przyspieszam.
Zwalniamy tempo. Zaczynasz powoli obserwować, jak twoje ciało reaguje na lęk. Wspólnie przyglądamy się temu, jak twoje dawne mechanizmy przetrwania wpływają na twoje dzisiejsze relacje. Nie usłyszysz ode mnie, że musisz wybaczyć albo że musisz po prostu zostawić przeszłość za sobą. Zyskujesz przestrzeń, by we własnym tempie i z łagodnością oswajać to, co trudne.
Krok po kroku zaczynasz odróżniać to, co było, od tego, co jest teraz. Twój układ nerwowy powoli uczy się, że zagrożenie minęło. W miejsce ciągłego napięcia powoli wraca spokój i wpływ na własne życie.
Co by się zmieniło w twoim dzisiejszym dniu, gdybyś na chwilę przestał oceniać swój paraliżujący lęk, a zobaczył w nim mechanizm, który kiedyś po prostu uratował ci życie?
Czy trauma to zawsze wynik wielkiego wypadku lub przemocy?
Nie. Trudne doświadczenia życiowe nie zawsze przypominają sceny z filmów. Bardzo często mierzymy się z tak zwaną traumą relacyjną. Wynika ona z przewlekłego braku poczucia bezpieczeństwa, emocjonalnego odrzucenia czy dorastania w atmosferze ciągłego napięcia. Każde doświadczenie, które przekroczyło twoje możliwości radzenia sobie, może zostawić głęboki ślad.
Czy na pierwszej sesji będę musiał opowiedzieć o wszystkim, co mnie spotkało?
Zdecydowanie nie. Opowiadanie o trudnych zdarzeniach bez poczucia bezpieczeństwa mogłoby przynieść więcej szkody niż pożytku. Pierwsze etapy naszej pracy to przede wszystkim budowanie zaufania i szukanie sposobów na to, byś w codziennym życiu czuł się odrobinę stabilniej. Tempo odkrywania przeszłości zawsze zależy od ciebie.
Czy terapią można całkowicie wymazać trudne wspomnienia?
Nie możemy zmienić przeszłości ani wymazać wspomnień, ale to nie jest celem terapii. Naszym celem jest sprawienie, aby te wspomnienia przestały wywoływać w tobie paraliżujący lęk w teraźniejszości. Przepracowana przeszłość staje się po prostu częścią twojej historii, a nie czymś, co dyktuje warunki każdego twojego dnia.