Dlaczego wczesne macierzyństwo i strata tak bardzo przytłaczają?

Picture of Malwina Borowiecka

Malwina Borowiecka

Psychoterapeutka. Prowadzę terapię indywidualną osób dorosłych, młodzieży oraz terapię par i rodzin.

Zdarza ci się patrzeć na swoje śpiące dziecko i zamiast wyczekiwanej radości, czuć głównie strach i dojmujące wyczerpanie? A może siedzisz w milczeniu w samochodzie, patrząc w jeden punkt, bo właśnie po raz kolejny usłyszałaś w gabinecie lekarskim, że znów się nie udało. Wszyscy dookoła zdają się mówić, że to najpiękniejszy czas w życiu kobiety albo że po prostu trzeba myśleć pozytywnie. Ale ty w środku czujesz coś zupełnie innego.

Wsparcie w okresie okołoporodowym i po stracie to obszar, który wciąż często okryty jest milczeniem. Boimy się przyznać na głos, jak bardzo ten czas potrafi zburzyć naszą dotychczasową równowagę.

Czasem dominującym uczuciem staje się potężne poczucie winy. Czujesz je jako ciężar na klatce piersiowej. Zaciskasz zęby, próbując sprostać wszystkim oczekiwaniom. Zastanawiasz się, dlaczego inne kobiety radzą sobie z uśmiechem, a ty masz ochotę po prostu wyjść i zamknąć za sobą drzwi. Myślisz, że coś jest z tobą nie tak. Poczucie winy sprawia, że zaczynasz nakładać maskę, ukrywając swoje prawdziwe zmęczenie.

Innym razem pojawia się absolutna, głucha pustka. Wtedy milczysz. Kiedy doświadczasz poronienia lub zmagasz się z niepłodnością, świat wokół nagle się zatrzymuje, choć dla wszystkich innych toczy się dalej. Przełykasz łzy na widok wózków na ulicy. Pustka wkrada się w twoje dni, a każdy kolejny miesiąc staje się bolesnym przypomnieniem straty. Wycofujesz się, bo cudze słowa pocieszenia ranią jeszcze bardziej.

A potem, w obu tych sytuacjach, przychodzi dojmująca samotność. Wstydzisz się swoich myśli. Nawet jeśli partner jest tuż obok, czujesz, że jesteś w tym bólu zupełnie sama. Dystans między wami rośnie, bo trudno jest ubrać w słowa to, co tak bardzo boli. Zamykasz się w sobie, wierząc, że twoim obowiązkiem jest po prostu być silną.

Kiedy ostatnio pozwoliłaś sobie na płacz bez natychmiastowego poczucia, że musisz wziąć się w garść?

Dlaczego narodziny dziecka lub jego brak powodują kryzys?

Często żyjemy w przekonaniu, że pojawienie się dziecka lub starania o nie to proces, który powinien wiązać się wyłącznie z nadzieją. Kiedy rzeczywistość okazuje się inna – pełna lęku, braku snu, fizycznego bólu czy powtarzających się strat – nasza psychika przeżywa wstrząs.

To trzęsienie ziemi dla naszej tożsamości. Niezależnie od tego, czy właśnie urodziłaś i czujesz się całkowicie przytłoczona nową rolą, czy opłakujesz utraconą ciążę – tracisz swoją dawną siebie. Tracisz poczucie kontroli nad własnym ciałem i życiem. To naturalny mechanizm. Cierpisz nie dlatego, że jesteś złą matką albo niewystarczająco się starasz. Cierpisz, ponieważ stoisz w obliczu jednej z najtrudniejszych zmian, z jakimi może zmierzyć się człowiek.

Zamiast surowo oceniać swoje łzy i zmęczenie, potrzebujemy zadać sobie zupełnie inne pytanie. Co się we mnie dzieje i czego dzisiaj najbardziej potrzebuję, by poczuć się odrobinę bezpieczniej?

Czym jest kryzys w okresie okołoporodowym i powikłana żałoba?

Aby móc łagodnie zaopiekować się sobą w tym czasie, potrzebujemy w pierwszej kolejności nazwać to, przez co przechodzimy. Nienazwany ból zawsze wydaje się znacznie większy.

Kryzys emocjonalny w okresie okołoporodowym to naturalna reakcja psychiki na drastyczną zmianę ról życiowych, utratę dotychczasowej kontroli oraz poczucie osamotnienia w nowej rzeczywistości.

To stan, w którym lęk i wyczerpanie biorą górę nad radością. Podobnie bywa, gdy ciąża kończy się przedwcześnie. Wtedy możemy mieć do czynienia z innym, równie trudnym procesem.

Powikłana żałoba to stan, w którym proces opłakiwania straty zatrzymuje się, a ból i poczucie winy stają się tak przytłaczające, że uniemożliwiają powrót do codziennego funkcjonowania.

Obydwa te stany łączy jedno: niezwykle trudno jest przejść przez nie w pojedynkę.

Jak terapia pomaga odzyskać równowagę po stracie i w kryzysie?

Wiele kobiet boi się szukać pomocy. Obawiają się, że zostaną ocenione, że ktoś potwierdzi ich najgorsze myśli o sobie. Tymczasem praca terapeutyczna to proces odzyskiwania kontaktu z własną łagodnością.

Terapia to bezpieczna przestrzeń, w której nie musisz grać roli silnej kobiety.

Kiedy spotykamy się w gabinecie, nie usłyszysz ode mnie, że „czas leczy rany” ani że „wszystko będzie dobrze”. Moja rola to rola lustra, w którym możesz bezpiecznie, bez pośpiechu przyjrzeć się swojemu bólowi. Rozkładamy te trudne momenty na mniejsze kawałki. Szukamy miejsca na złość na własne ciało, na frustrację na partnera, na niewypowiedziany żal.

Tempo zawsze zależy od ciebie. Zyskujesz przestrzeń. Zaczynasz rozumieć, że to, co czujesz, ma głęboki sens. Uczysz się dawać sobie prawo do żałoby i do trudności w macierzyństwie. Przestajesz walczyć z własnymi emocjami, a zaczynasz powoli je oswajać. Odzyskujesz wpływ na to, jak chcesz ten trudny czas przeżyć.

Zastanów się przez chwilę – co byś poczuła, gdyby ktoś bliski spojrzał ci w oczy i powiedział: „To normalne, że nie masz już siły. Masz prawo tak się czuć”?

Czy trudności po narodzinach dziecka zawsze oznaczają depresję poporodową?
Nie. Wiele kobiet doświadcza tzw. baby bluesa lub głębokiego kryzysu adaptacyjnego, który wynika ze zmęczenia, zmian hormonalnych i nowej odpowiedzialności. Jeśli jednak smutek, brak sił lub lęk przed kontaktem z dzieckiem utrzymują się dłużej niż kilkanaście dni, wsparcie psychologiczne może być kluczowe, by bezpiecznie ocenić sytuację.

Jak poradzić sobie po poronieniu, gdy otoczenie unika tego tematu?
Otoczenie często milczy, bo samo nie potrafi poradzić sobie z bezradnością wobec straty. Terapia po poronieniu to miejsce, w którym ten temat nie jest tabu. To przestrzeń, w której możesz w pełni opłakać swoje dziecko i nazwać swoje emocje bez obawy, że ktoś będzie bagatelizował twój ból.

Czy w terapii możemy uczestniczyć we dwoje?
Tak. Kryzys okołoporodowy, niepłodność czy strata to doświadczenia, które potężnie wpływają na relację. Terapia par może wam pomóc w odnalezieniu wspólnego języka, odbudowaniu zaufania i zrozumieniu, dlaczego w obliczu bólu reagujecie w zupełnie różny, czasem oddalający was od siebie sposób.

Picture of Malwina Borowiecka

Malwina Borowiecka

absolwentka Wydziału Pedagogiki UW. Absolwentka czteroletniego Studium Psychoterapii, 2-letniej Szkoły Psychoterapii Par i Rodzin oraz Szkoły Psychoterapii Osób z Problemem Uzależnienia w Laboratorium Psychoedukacji