Jak wyrażać gniew bez niszczenia relacji? O regulowaniu trudnych emocji

Picture of Malwina Borowiecka

Malwina Borowiecka

Psychoterapeutka. Prowadzę terapię indywidualną osób dorosłych, młodzieży oraz terapię par i rodzin.

Zdarza ci się wybuchnąć z powodu odłożonego w złe miejsce kubka albo zwykłego, w rzuconego w biegu pytania partnera? Może sekundę później słyszysz swój własny, podniesiony głos i zastanawiasz się, skąd wzięło się w tobie tyle gniewu. Starasz się to kontrolować. Obiecujesz sobie, że następnym razem zachowasz spokój. Ale kiedy przychodzi kolejny trudny moment, emocje znów biorą górę, a słowa ranią najbliższych.

Czasem dominującym uczuciem staje się potężna złość. Czujesz ją fizycznie, w zaciśniętych szczękach i przyspieszonym oddechu. To nagła fala, która domaga się natychmiastowego ujścia. Podnosisz głos, bo w danej chwili masz wrażenie, że to jedyny sposób, by ktoś cię wreszcie usłyszał i potraktował poważnie. Złość wydaje się wtedy twoją jedyną tarczą.

Innym razem, na długo przed wybuchem, pojawia się strach przed konfliktem. Wtedy milczysz. Zaciskasz zęby i przełykasz kolejne drobne przekroczenia twoich granic. Robisz to, bo wierzysz, że tłumienie emocji to cena za utrzymanie relacji. Boisz się, że jeśli powiesz o swoich potrzebach, druga strona się odwróci.

A potem, gdy zgromadzone napięcie w końcu eksploduje, przychodzi dojmujące poczucie winy. Wstydzisz się swoich słów. Patrzysz na zranioną osobę obok i czujesz złość, ale tym razem na samego siebie. Karzesz się za brak cierpliwości. Błędne koło się zamyka, a dystans między wami znów niebezpiecznie rośnie.

Kiedy ostatnio poczułeś, że twój wczorajszy krzyk był w rzeczywistości echem wielu dni, w których po prostu w milczeniu zaciskałeś zęby?

Dlaczego tłumione emocje w końcu wybuchają?

Kiedy czujemy gniew, najczęściej próbujemy go ukryć. Często uczono nas, że złość jest czymś niszczącym, czymś, co psuje relacje. Dlatego staramy się być cierpliwi. Jednak mechanizmy naszej psychiki działają bardzo konkretnie. Emocje nie znikają tylko dlatego, że przestajemy o nich głośno mówić.

Złość to sygnał. Informacja, że nasze granice zostały naruszone, a ważne dla nas potrzeby zignorowane. Kiedy miesiącami ignorujemy te ciche sygnały z ciała, nasz gniew nie wyparowuje. Zbiera się pod powierzchnią, budując ogromne ciśnienie. W końcu byle iskra – wspomniany rozlany sok czy ton głosu partnera – wysadza ten zbiornik w powietrze. To naturalny mechanizm. Wybuchamy nie dlatego, że mamy zły charakter, ale dlatego, że pojemność naszego wewnętrznego bufora po prostu się skończyła.

Aby przestać ranić siebie i bliskich, potrzebujemy zadać sobie zupełnie inne pytanie. Zamiast zastanawiać się, jak całkowicie stłumić złość, warto zapytać: co ten gniew próbuje mi dzisiaj powiedzieć?

Czym jest regulowanie emocji?

Aby wyjść z cyklu wybuchów i poczucia winy, potrzebujemy nowych narzędzi. Podstawą jest tutaj umiejętność, która pozwala nam powrócić do równowagi.

Regulowanie emocji to zdolność do zauważania, nazywania i bezpiecznego wyrażania tego, co czujemy, bez krzywdzenia siebie i innych ludzi.

To umiejętność zatrzymania się o ułamek sekundy wcześniej. To zrobienie przestrzeni na powiedzenie „złoszczę się”, zanim ta złość zamieni się w bezpardonowy atak.

Jak komunikacja bez obwiniania zmienia relacje?

Wiele osób boi się mówić o własnych granicach, bo kojarzy to wyłącznie z kłótnią. Tymczasem praca nad emocjami to proces odzyskiwania kontaktu z własnym spokojem.

W gabinecie lub na warsztatach nie uczymy się, jak przestać czuć złość. Gniew jest nam potrzebny, by dbać o siebie. Uczymy się natomiast, jak się z nim obchodzić.

Niezależnie od tego, czy wybierzesz pogłębioną pracę podczas terapii indywidualnej, czy zdecydujesz się na warsztaty komunikacyjne, nasza praca opiera się na przyglądaniu się twoim reakcjom. Rozkładamy te trudne momenty na czynniki pierwsze. Szukamy tej chwili, w której po raz pierwszy zacisnąłeś zęby.

Z czasem zaczynasz rozumieć swoje schematy. Zyskujesz wybór. Uczysz się mówić o tym, co trudne, zanim zamieni się to w agresję. Zyskujesz przestrzeń, by w bezpieczny sposób komunikować bliskim swoje granice, używając języka, który zaprasza do dialogu, a nie do obrony. Krzyk staje się niepotrzebny, kiedy czujesz, że potrafisz na bieżąco stawać we własnej obronie z szacunkiem i spokojem.

Zastanów się przez chwilę – jak wyglądałaby twoja dzisiejsza rozmowa, gdybyś pozwolił sobie bezpiecznie powiedzieć o swoim dyskomforcie, jeszcze zanim zamieniłby się on w gniew?

 

 

Czy złości można się całkowicie oduczyć?

Nie i nie taki jest cel. Złość to bardzo ważna emocja, która informuje nas o naruszaniu naszych granic. W terapii i na warsztatach uczymy się nie tego, jak jej nie czuć, ale jak wyrażać gniew w sposób, który jest bezpieczny dla nas i dla naszych relacji.

Co wybrać: terapię indywidualną czy warsztaty z komunikacji?

Warsztaty to świetna, bezpieczna przestrzeń do nauki nowych narzędzi i ćwiczenia asertywności w relacjach, bez konieczności dzielenia się całą swoją historią. Jeśli jednak czujesz, że twoje wybuchy złości są bardzo silne, wiążą się z dawnymi trudnymi doświadczeniami lub wywołują w tobie paraliżujący lęk, terapia indywidualna da ci głębszą, bardziej intymną przestrzeń do pracy.

Dlaczego krzyczę na najbliższych, a wśród obcych potrafię się opanować?

To bardzo częsty mechanizm. Przy najbliższych czujemy się najbezpieczniej. Wiemy, że najprawdopodobniej nas nie odrzucą, dlatego to właśnie w domu często puszczają nam hamulce, a skumulowane napięcie z całego dnia znajduje swoje ujście.

Picture of Malwina Borowiecka

Malwina Borowiecka

absolwentka Wydziału Pedagogiki UW. Absolwentka czteroletniego Studium Psychoterapii, 2-letniej Szkoły Psychoterapii Par i Rodzin oraz Szkoły Psychoterapii Osób z Problemem Uzależnienia w Laboratorium Psychoedukacji