Zdarza ci się obiecać sobie rano, że dzisiaj będzie inaczej? Że wieczorem po prostu odpoczniesz, poczytasz książkę, pójdziesz wcześniej spać. Ale kiedy w końcu zamykasz drzwi i zapada cisza, znów sięgasz po telefon, otwierasz kolejną paczkę ciastek, zostajesz w pracy po godzinach albo nalewasz sobie kieliszek wina. Robisz to, chociaż bardzo chciałeś przestać. To poczucie utraty wpływu bywa niezwykle trudne. Właśnie dlatego tak pomocna na pewnym etapie życia okazuje się terapia uzależnień. Pomaga ona zrozumieć, że to, co nazywamy nałogiem, rzadko jest po prostu brakiem silnej woli.
Czasem dominującym uczuciem w takich momentach staje się napięcie. Czujemy je w klatce piersiowej i w barkach. To fizyczny, niemal palący przymus zrobienia czegokolwiek, byle tylko przerwać ten stan. Napięcie domaga się natychmiastowej reakcji. Szukamy szybkiej ulgi, bo w danej chwili nie mamy w sobie pojemności na to, by znosić ten dyskomfort ani minuty dłużej.
Innym razem pod powierzchnią kryje się dojmująca samotność. Nawet wtedy, gdy obok śpi partner. Czynność, po którą automatycznie sięgamy, wydaje się wtedy naszym jedynym bezpiecznym towarzyszem. Daje chwilowe ukojenie. Wypełnia pustkę, z którą nie umiemy pobyć w ciszy.
A zaraz potem najczęściej przychodzi wstyd. Obwiniamy siebie o słabość. Patrzymy w lustro i czujemy do siebie złość, że znowu przegraliśmy z własnym postanowieniem. Wstyd sprawia, że zaczynamy się ukrywać przed bliskimi. Kolejne obietnice stają się kolejnym powodem do samokrytyki. Karzemy siebie, zapadając się jeszcze głębiej.
Kiedy ostatnio poczułeś, że to, co robisz wieczorem, to już nie jest twój wolny wybór, ale po prostu jedyny znany ci sposób na przetrwanie tego dnia?
Dlaczego obietnice i silna wola to czasem za mało?
Kiedy nasze emocje wymykają się spod kontroli, najczęściej próbujemy naprawić sytuację zakazami. Tworzymy rygorystyczne zasady. Wierzymy, że jeśli tylko wystarczająco mocno się zmobilizujemy, problem zniknie.
Jednak mechanizmy uzależnienia działają zupełnie inaczej. Kiedy czujemy się bezsilni, przytłoczeni stresem lub lękiem, nasza psychika szuka ratunku. Chce nas ochronić przed bólem. Sięgnięcie po substancję lub nawykowe zachowanie nie jest defektem charakteru. To sposób, w jaki próbujemy sobie poradzić z rzeczywistością, gdy brakuje nam wewnątrz innych, bezpieczniejszych narzędzi.
Zamiast pytać: „Dlaczego znowu to zrobiłem?”, dużo ważniejsze jest zadanie sobie pytania: „Przed czym właściwie próbuję w ten sposób uciec?”.
Czym właściwie jest uzależnienie?
Aby wyjść z błędnego koła wstydu i przymusu, potrzebujemy najpierw odmitologizować to słowo.
Uzależnienie to powtarzający się mechanizm ucieczki przed trudnymi emocjami, napięciem lub samotnością w określone zachowania lub substancje.
To reakcja, która początkowo przynosi szybką ulgę i znieczulenie, ale z czasem zaczyna nam szkodzić, całkowicie odbierając wolność wyboru. Co ważne, dotyczy to zarówno substancji, jak i tego, co nazywamy uzależnieniem emocjonalnym czy behawioralnym – jak obsesyjna praca, zakupy, jedzenie czy nieustanne przewijanie ekranu telefonu.
Jak terapia uzależnień pomaga odzyskać kontrolę?
Wiele osób boi się sięgnąć po pomoc, ponieważ wyobraża sobie, że usłyszy w gabinecie wyłącznie serię surowych nakazów. Że ktoś będzie ich kontrolował i oceniał ich potknięcia.
Terapia uzależnień to bezpieczna przestrzeń, w której nie skupiamy się na zakazach, ale na zrozumieniu.
Kiedy się spotykamy, nie szukam w tobie usterki do naprawienia. Nie oceniam twoich potknięć. W gabinecie pełnię rolę lustra, w którym możesz wreszcie bezpiecznie obejrzeć swoje emocje. Wspólnie przyglądamy się temu, jakie napięcie próbuje znaleźć ujście w twoich nawykach. Uczymy się nazywać złość, lęk i samotność.
Z czasem, gdy zyskujesz nowe strategie radzenia sobie z trudnymi momentami, wewnętrzny przymus zaczyna słabnąć. Odzyskujesz przestrzeń. Zrozumienie własnych reakcji zdejmuje z ciebie ciężar ukrywania się przed światem. Odzyskujesz relacje, które wcześniej wymykały się przez palce, ale przede wszystkim – odzyskujesz zaufanie do samego siebie.
Uzależnienie to bardzo często sygnał. Informacja, że przez bardzo długi czas musiałeś znosić ogromne obciążenie zupełnie sam.
Co by się stało, gdybyś dzisiaj, zamiast kolejnej surowej krytyki, spojrzał na swoje zachowanie z odrobiną łagodności?
Czy uzależnienie behawioralne to prawdziwy problem, czy tylko nawyk?
Czynności takie jak praca, zakupy, hazard czy korzystanie z mediów społecznościowych mogą aktywować w mózgu dokładnie te same mechanizmy nagrody i ulgi, co substancje. Jeśli czujesz, że tracisz kontrolę nad czasem spędzanym na tych czynnościach, a próby ich ograniczenia wywołują ogromne napięcie, jest to obszar, któremu warto się wspólnie przyjrzeć.
Czy w terapii uzależnień usłyszę, że muszę natychmiast przestać?
Nie. Zamiast skupiać się wyłącznie na „odstawieniu”, skupiamy się na tym, co stoi za twoim zachowaniem. Nagłe zakazy często wywołują jedynie większy bunt i lęk. Zmiana zaczyna się od zrozumienia, dlaczego dany nawyk stał się twoim sposobem na przetrwanie.
Czy muszę być w głębokim kryzysie, by przyjść na konsultację?
Nie musisz być na dnie, ani czuć się w pełni gotowy na rewolucję w życiu. Wystarczy, że masz poczucie, iż coś zaczyna rządzić twoim dniem i czujesz w związku z tym dyskomfort. Pierwsza konsultacja to tylko spokojna rozmowa, bez oceniania i bez etykiet, która pomaga zobaczyć sytuację z boku.